Koteria
Warszawa ( mapka )
ul. Chrzanowskiego 13
poniedz.-piątek: godz. 9–19
sobota 9–13

tel.: 535 870 225

Co może grozić kotu wolno żyjącemu?

Niestety, przede wszystkim człowiek.

Koty miejskie znalazły sobie miejsce w naszym miejskim systemie. Ograniczają przede wszystkim populację gryzoni – tu warto wiedzieć, że nie tylko kot polujący, ale sam koci zapach jest skutecznym odstraszaczem dla szczura. Myślę, że jest to najistotniejszy argument za tym, że koty w mieście powinny być, powinniśmy je szanować i są naszymi sąsiadami nie przez przypadek.

Co jednak robi człowiek, żeby kotu nie żyło się w mieście dobrze? Po pierwsze, nie kastruje i nie sterylizuje kotów wolno żyjących. Co dzieje się przy tak niekontrolowanym przyroście? Co roku w piwnicach i na podwórkach z powodu chorób, głodu i zimna umiera w miastach tysiące kociąt. A przecież moglibyśmy w humanitarny sposób kontrolować ich liczbę. Proszę się nie obawiać – koty w mieście będą zawsze. Już jedna niewysterylizowana kotka może urodzić nawet sześć kociąt – łatwo więc policzyć, co się stanie, jak szybko rozrośnie się populacja, jeśli na podwórku zostanie chociaż jedna zdolna rodzić kotka. Droga do tej sytuacja jednak jeszcze baaaaardzo daleka.

Selekcja naturalna działa przy okazji – umierają najsłabsze osobniki, np. ostatnie z miotu. Człowiek jednak – jako najokrutniejsza istota na ziemi – zamyka na zimę okienka piwniczne. Koty nie mają się wobec tego gdzie podziać. Sami Państwo przyznają, że -30 st. C to nie temperatura, w której jest w stanie wytrwać bez schronienia jakiekolwiek stworzenie. Przy okazji niedokarmione i niedopojone. Jeśli nawet więc wyniesienie miski z jedzeniem w zimowy wieczór stanowi wielki problem, byłoby wspaniale zdobyć się na wystawienie miski z ciepłą wodą. Śniegiem ani kot, ani pies nie zaspokoją pragnienia!

A nasi pupile? Niestety, w Polsce wciąż nie trzeba mieć pozwolenia na posiadanie psa rasy niebezpiecznej. W całym mieście bez kagańca czy smyczy chodzą amstafy, dogi argentyńskie, rottweilery itd. Nie mamy nic przeciwko ich posiadaniu, jeśli są wychowywane mądrze – mądry, zrównoważony pies świadczy o mądrym właścicielu. Co jednak, jeśli ten realizuje swoje ambicje, szczując psa na koty? Nietrudno też powiązać taką sytuację z agresją wobec ludzi.

Człowiek jako istota o nieograniczonej wyobraźni potrafi wpaść na przeróżne pomysły, jak pozbyć się kota. Na całej liście tych, z którymi się spotkałam do tej pory „godne wymienienia” wydają mi się zastawianie wnyk, wyrzucanie ślepych kociąt w reklamówce do śmietnika, zakopywanie żywych kotów w dole, podkładanie do kociej karmy trutki na szczury (jeśli Państwo nie wiedzą, w jakich cierpieniach umiera, myślę, że warto zapoznać się z faktami) czy nawet – tu przykład warszawski – zamknięcie okienek piwnicznych i zorganizowanie na ogrodzonym terenie kociego getta. Rezultatem ostatniego była śmierć wielu kotów, które nie miały gdzie się podziać.

Co robi Koteria? Tak, jesteśmy za ograniczaniem kociej populacji, ale w sposób humanitarny! Chodzi o to, żeby jak największej liczbie kotów miejskich żyło się jak najlepiej i żeby one również pomagały nam w mieście funkcjonować. Bądźmy dla nich dobrzy – zwierzęta odwdzięczą się nam tym samym. Po prostu – bądźmy ludźmi.

Małgorzata Ruszkowska

szukaj: 
facebook
Fundacja dla Zwierząt ARGOS, 04-886 Warszawa, ul. Garncarska 37A, KRS: 0000286138
tel. 22 615 52 82 | e-mail: fundacja@argos.org.pl | http://www.argos.org.pl
Bank PEKAO SA 47 1240 6133 1111 0000 4808 5915
Ośrodek KOTERIA ul. Chrzanowskiego 13, Warszawa, tel. 535 870 225
Kierownik Ośrodka Anna Wypych: tel. 603 651 044 | Lekarz weterynarii Iwona Kłucińska-Petschl tel. 502 642 932