Koteria
Warszawa ( mapka )
ul. Chrzanowskiego 13
poniedz.-piątek: godz. 9–19
sobota 9–13

tel.: 535 870 225

Koty miejskie

Dlaczego nie mówimy "wolno bytujące", "dzikie", "piwniczne"? Nazywamy je tak specjalnie. Chcemy podkreślić, że stanowią wspólną własność i odpowiedzialność wszystkich mieszkańców Warszawy i muszą być traktowane jako trwały i pożądany składnik krajobrazu miasta.

W przepisach prawa termin "wolno żyjące" to synonim zwierząt dzikich, którym wiedzie się najlepiej w ich naturalnym środowisku - czyli jak najdalej od ludzi. Koty miejskie nie są zwierzętami dzikimi, nawet jeśli nie są oswojone. Cały gatunek "kot domowy" to zwierzęta domowe, a te bezdomne bywają nieoswojone i wiele z nich powinno w takim stanie pozostać z pożytkiem dla siebie i środowiska.

Ich bezdomność musi być traktowana inaczej niż bezdomność psów. Te ostatnie, jako zwierzęta stadne, powinno się przygarnąć do jakiegoś domu. Mogą też przetrwać w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Dla większości kotów miejskich, zwłaszcza dorosłych i nieoswojonych, nie jest to dobre rozwiązanie. Świadczy o tym wysoka umieralność kotów w schroniskach.

Koty te wymagają przede wszystkim opieki na miejscu, z poszanowaniem zbawiennego dla nich dystansu do ludzi. Dlatego los tych zwierząt bardziej zależy od wszystkich mieszkańców niż od specjalnych służb miejskich i zakładów.

Nie ma jednego, rutynowego sposobu traktowania kotów miejskich. Większość z nich to koty dorosłe, które nigdy oswojone nie były i raczej nie będą. Coraz częściej pojawiają się wśród nich osobniki wychowane w warunkach domowych i wyrzucone z domu jako dorosłe. Te powinny znaleźć nowe domy. Rodzą się młode, które z reguły dają się oswoić. Są też zwierzęta chore i kalekie, wymagające pełnej opieki niezależnie od stopnia oswojenia.

Koty miejskie w Warszawie
Szacuje się, że Warszawę zamieszkuje obecnie kilkadziesiąt tysięcy kotów wolno żyjących. Większość tych zwierząt zachowuje się jak zwierzęta dzikie - nie życzą sobie bliższego kontaktu z człowiekiem, są nieufne, a na próby zbliżenia się lub dotknięcia reagują ucieczką lub nawet agresją. Ich zachowanie wynika na ogół z braku oswojenia i przebywania na wolności od wielu pokoleń. W związku z tym, że były kiedyś zwierzętami domowymi, żyją w otoczeniu człowieka i potrzebują jego pomocy, jednak brak oswojenia powoduje, że nie chcą żyć w zamknięciu. Być może słusznym byłoby określenie ich jako kotów domowych zdziczałych, których nie da się już przenieść do warunków domowych.

Z drugiej strony na ulicach, w piwnicach czy na działkach mieszka nieokreślona, lecz niewątpliwie duża, liczba kotów oswojonych, które z powodzeniem mogłyby zostać domowymi pupilami. Dla tych kotów najlepszym rozwiązaniem byłoby zabranie ich z dotychczasowych miejsc pobytu i ulokowanie w kochających i odpowiedzialnych domach.

Liczba kotów miejskich - zarówno tych zdziczałych, jak i oswojonych, stale rośnie, a co za tym idzie - coraz mniej jest dla nich miejsc schronienia oraz źródeł pożywienia. W związku z tym konieczne staje się podjęcie kroków, które doprowadzą do zatrzymania przyrostu kociej populacji, poprawią warunki życia już istniejących kolonii kotów oraz w - dłuższej perspektywie - doprowadzą do zmniejszenia ich cierpienia.

Małe rozmiary ciała i niewielka siła fizyczna powodują, że kotom jako gatunkowi udaje się przetrwać głównie dzięki sprytowi i dobrze rozwiniętemu procesowi rozmnażania. Wczesna dojrzałość płciowa, prowokowana ruja i możliwość zajścia w ciążę (nawet podczas karmienia poprzedniego miotu) powodują, że w ciągu roku z jednej kociej pary na świat może przyjść nawet kilkanaście kociąt, które juz po około pół roku zaczną się rozmnażać. Przy założeniu, że jedna kocica rodzi dwa razy w roku w sumie 10 kociąt, spośród których 5 to samice, w ciągu roku dzięki jednej kotce populacja kotów może się teoretycznie zwiększyć o 35 kotów, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko i wyłącznie kocice, gdyż liczba kociąt spłodzonych w tym czasie przez samce jest trudna do oszacowania.

Oczywiście, nie wszystkie kocięta przetrwają do wieku dorosłego, jednak te, które przeżyją, przyczyniają się do trwałego powiększania liczby kotów. Złe warunki bytowania, niedobór pożywienia czy brak schronienia nie powodują zahamowania prokreacji kotów. Zwierzęta te nadal się rozmnażają, powiększając bezdomność swojego własnego gatunku przy jednoczesnym spadku liczby miejsc, w których mogą bezpiecznie przebywać. Ponadto nadmierna liczebność kotów sprzyja rozwojowi chorób, które znacznie łatwiej przenoszą się pomiędzy poszczególnymi osobnikami, a także powoduje zmniejszenie ilości dostępnego pożywienia.

Jedynym sposobem na wzmocnienie kociej populacji, zmniejszenie cierpienia zwierząt i zaradzenie konfliktom z mieszkańcami jest ograniczenie przyrostu liczby kotów wolnożyjacych na terenie miasta. W chwili obecnej jedyną skuteczną i zarazem humanitarną metodą jest ich sterylizacja i kastracja, dzięki której wyraźnie zmniejsza się przyrost liczby kotów, poprawia się ich kondycja i zdrowie, znika uciążliwy zapach.

Dla wymienionych rozwiązań nie ma obecnie skutecznej alternatywy.

Przeczytaj również

szukaj: 
facebook
Fundacja dla Zwierząt ARGOS, 04-886 Warszawa, ul. Garncarska 37A, KRS: 0000286138
tel. 22 615 52 82 | e-mail: fundacja@argos.org.pl | http://www.argos.org.pl
Bank PEKAO SA 47 1240 6133 1111 0000 4808 5915
Ośrodek KOTERIA ul. Chrzanowskiego 13, Warszawa, tel. 535 870 225
Kierownik Ośrodka Anna Wypych: tel. 603 651 044 | Lekarz weterynarii Iwona Kłucińska-Petschl tel. 502 642 932