Jak wygląda łapanie kotów wolno żyjących na kastrację?
Łapanie kotów wolno żyjących na kastrację może wydawać się proste. Ustawiamy klatkę łapkę, czekamy, aż kot wejdzie, a po złapaniu wieziemy go do lecznicy. Zaś kilka dni później odwozimy i wypuszczamy kota w miejscu jego bytowania. Żadna filozofia, prawda? W praktyce jednak każda z tych czynności wymaga przygotowania i odpowiedniego sprzętu. Ale nie tylko. Potrzeba bowiem także dużej cierpliwości i konsekwencji w działaniu. I – przede wszystkim – znajomości zachowania kotów.
Dobrze przeprowadzona łapanka powinna być nie tylko skuteczna, ale również możliwie bezpieczna i jak najmniej stresująca dla kotów. Bowiem na każdym etapie łatwo o błąd, którym możemy wyrządzić kotu krzywdę. W tym cyklu pokażemy krok po kroku, jak wygląda łapanie kotów wolno żyjących na kastrację – od przygotowania akcji i wyboru klatki łapki aż po złapanie, transport, rekonwalescencję i ponowne wypuszczenie kota.
Dlaczego łapiemy koty wolno żyjące na kastrację?
Podstawowym celem jest ograniczenie niekontrolowanego rozmnażania się kotów, a tym samym zmniejszanie ich bezdomności. Bowiem kastracja jest jedyną humanitarną i skuteczną metodą, by osiągnąć te cele. Konkretnie chodzi o kastrację kotów wolno żyjących metodą TNR, czyli Trap–Neuter–Return: złap – wykastruj – wypuść.
Kot zostaje schwytany, trafia do lecznicy na zabieg, przechodzi odpowiedni okres rekonwalescencji, a następnie wraca w miejsce swojego dotychczasowego bytowania. Nie zabieramy więc zdrowego, dobrze funkcjonującego kota wolno żyjącego z jego środowiska tylko dlatego, że został złapany. Po kastracji wraca on w miejsce, w którym dotychczas był, tyle że już dalej się nie rozmnaża.
Ponadto poprawia się jakość życia wykastrowanych kotów. Ponieważ kastracja przynosi również bezpośrednie korzyści samym zwierzętom. Kotki nie rodzą kolejnych miotów, zaś kocury mniej wędrują w poszukiwaniu samic, ograniczają walki z innymi kocurami, a więc wraz z nimi również pogryzienia, ropnie i inne urazy.
Warto wiedzieć:
- poprawnym terminem medycznym jest kastracja zarówno kotki, jak i kocura;
- u kocura podczas zabiegu usuwa się jądra;
- u kotki usuwa się jajniki i najczęściej również macicę;
- „sterylizacja kotki” to określenie bardzo rozpowszechnione potocznie, ale nieprecyzyjne.
Czytaj również: Kastracja i sterylizacja kota. Czym się różnią te zabiegi?

Kastracja to często więcej niż sam zabieg
Złapanie kota jest okazją do wykonania czynności, których u zdziczałego zwierzęcia później może już nie udać się przeprowadzić. Zakres takich działań zależy od programu prowadzonego przez gminę czy fundację lub od możliwości finansowych fundacji. A także od stanu zdrowia konkretnego kota.
Przy kastracji można wykonać m.in.: odrobaczanie i odpchlenie, oznakowanie kota przez nacięcie ucha, czipowanie, a w niektórych programach również szczepienia. W Koterii koty są standardowo oznaczane przez nacięcie lewego ucha oraz zabezpieczane przeciw pasożytom. Ponadto szczepi się je przeciwko wściekliźnie, zaś koty wolno żyjące z terenu Warszawy są czipowane i rejestrowane na miasto.
Nie oznacza to jednak, że każdy możliwy zabieg należy automatycznie wykonywać u wszystkich kotów, w dodatku jednego dnia. Szczególnie kwestia jednoczesnego wykonywania pełnego pakietu szczepień, kastracji i innych procedur wymaga indywidualnej decyzji lekarza weterynarii, uwzględniającej stan zdrowia i obciążenie organizmu kota.
Dlaczego wykastrowanym kotom nacina się ucho?
W stadzie kotów wolno żyjących często znajduje się kilka bardzo podobnych zwierząt. Wystarczy bowiem, że jest kilka kotów czarnych lub burych i już bywa trudno, by je odróżnić od siebie. Gdy po pewnym czasie do stada dołącza nowy kot, czasem niełatwo to zauważyć, zwłaszcza jeśli to np. kolejny czarny kot. Poza tym trudno stwierdzić, czy nowy kot jest już wykastrowany czy nie. Zaś jeszcze trudniej bywa, gdy opiekę nad stadem przejmuje inna osoba.
Dlatego podczas zabiegu wykastrowane koty wolno żyjące powinny być trwale oznaczane. Najczęściej wykonuje się niewielkie, nacięcie ucha, po prostu odcinając samą końcówkę małżowiny. Najważniejsze, aby cięcie było równe i widoczne. W Koterii oznaczamy w ten sposób lewe ucho.
Takie oznaczenie można zobaczyć z pewnej odległości, bez ponownego chwytania kota. Pozwala to uniknąć niepotrzebnego złapania już wykastrowanego zwierzęcia. A więc kolejnego ogromnego stresu dla kota oraz sytuacji, w której kot trafiłby do lecznicy i został poddany narkozie tylko po to, aby lekarz podczas badania stwierdził, że zabieg został wykonany wcześniej.
💛 Koteria radzi
Oznaczenie ucha powinno być równe i dobrze widoczne. Zbyt małe nacięcie po zagojeniu może stać się niemal niewidoczne, szczególnie u kota obserwowanego z dalszej odległości. Z kolei równa linia cięcia pozwala odróżnić oznakowanie po kastracji od nierównych, poszarpanych ubytków małżowiny powstałych np. podczas kocich walk.

Kot po zabiegu nie powinien od razu wracać na ulicę
Kastracja nie kończy się w momencie wybudzenia kota z narkozy. Zwierzę wymaga obserwacji po operacji oraz czasu na rekonwalescencję. To, jak długo kot powinien pozostać pod opieką, zależy m.in. od płci, zastosowanej metody operacyjnej, stanu zdrowia oraz przebiegu samego zabiegu.
Kocury dochodzą do siebie zazwyczaj szybciej niż kotki, gdyż w ich przypadku zabieg jest mniej inwazyjny. Natomiast kotka po chirurgicznym zabiegu wykonywanym w obrębie jamy brzusznej wymaga dłuższej obserwacji. Szczególnie jeśli była w ciąży lub zabieg był bardziej rozległy (np. z powodu ropomacicza). Czas przetrzymania powinien zawsze uwzględniać zalecenia lekarza wykonującego zabieg.
Nie należy kierować się wyłącznie tym, że zdziczały kot bardzo źle znosi zamknięcie. Stres rzeczywiście ma znaczenie, ale zbyt wczesne wypuszczenie zwierzęcia po narkozie lub świeżo przeprowadzonej operacji również może być niebezpieczne. Kot powinien wrócić w swoje środowisko dopiero wtedy, kiedy jego stan pozwala na bezpieczne funkcjonowanie na zewnątrz.
Rekonwalescencja po zabiegu
Czas przetrzymania powinien uwzględniać zalecenia lekarza wykonującego zabieg kastracji. Jednak nigdy nie powinno się wypuszczać kota bezpośrednio po operacji czy w dniu zabiegu. W Koterii standardowo przyjmujemy okres rekonwalescencji wynoszący 7 dni – dla kotek i 3 dni – w przypadku kocurów.
Przeczytaj także: Kiedy jest najlepszy czas na kastrację kotów wolno żyjących?

Trzeba mieć świadomość, że dla kota łapanka to walka o życie
To jedna z najważniejszych rzeczy, o których trzeba pamiętać podczas całej akcji. My wiemy, że chcemy kotu pomóc. Kot tego nie wie.
Dla zdziczałego zwierzęcia pojawienie się obcego człowieka, klatki, zatrzaśnięcie drzwiczek, zamknięcie, transport samochodem i pobyt w nieznanym miejscu oznaczają duży stres. Zaś sam kot odczuwa ogromne zagrożenie. Z tego względu złapany kot może rzucać się na kraty, gryźć je, próbować przeciskać się przez najmniejsze szczeliny i za wszelką cenę szukać drogi ucieczki.
Dlatego podczas łapania nie chodzi wyłącznie o to, żeby „kot wszedł do klatki”. Sposób złapania, zabezpieczenia i przewożenia zwierzęcia mają również ogromne znaczenie.
Najważniejsze jest, aby:
- działać spokojnie i bez gwałtownych ruchów,
- nie otwierać niepotrzebnie klatki ani transportera,
- po złapaniu jak najszybciej osłonić klatkę,
- ograniczyć zaglądanie do kota i manipulowanie przy nim,
- podczas całej akcji myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie zwierzęcia.
Koty są doskonałymi obserwatorami i bardzo szybko uczą się na złych doświadczeniach. Nieudana próba łapania może sprawić, że przy następnym podejściu kot ominie klatkę szerokim łukiem. Szczególnie czujne bywają dorosłe kotki, dla których ostrożność jest podstawą podczas odchowywania kociąt.
Dlatego łapanie kotów to nie polowanie. To sztuka cierpliwości i spokojnego nakłonienia kota, aby wszedł do klatki. Należy to robić tak, aby jak najmniej go przestraszyć i bezpiecznie przeprowadzić przez cały proces kastracji.
W kolejnych częściach pokażemy, jak zorganizować i przeprowadzić łapanie kotów wolno żyjących na kastrację w praktyce. Dowiecie się jaki sprzęt przygotować, czym najlepiej zwabić kota, jak wybrać i nastawić klatkę łapkę oraz jakie inne metody łapania mogą przydać się w trudniejszych przypadkach.