Czipowanie jest ważne

Czipowanie zwierząt to jedno z najskuteczniejszych rozwiązań zapewniających im bezpieczeństwo. Wiele osób błędnie zakłada, że mikroczip jest potrzebny jedynie zwierzętom wychodzącym, takim jak koty swobodnie poruszające się po okolicy czy psy zabierane na dłuższe spacery. W rzeczywistości każde zwierzę może się zgubić – nawet to, które przebywa z założenia wyłącznie w domu.

Warto pamiętać, że samo wszczepienie mikroczipa to dopiero pierwszy krok. Równie ważna jest rejestracja w bazie danych – bez tego numer czipa pozostaje bezużyteczny. Właściciele powinni także aktualizować dane kontaktowe, zwłaszcza po zmianie numeru telefonu lub adresu.

Dlaczego czipowanie jest ważne?

  • Pomaga odnaleźć zaginione zwierzę – Psy i koty mogą uciec, przestraszyć się lub zostać zabrane. Mikroczip umożliwia szybką identyfikację właściciela.
  • Chroni przed kradzieżą – Ułatwia udowodnienie, do kogo należy zwierzę, nawet jeśli zostanie skradzione.
  • Ułatwia podróże – W wielu krajach chipowanie jest obowiązkowe przy przekraczaniu granic.
  • Pomaga w nagłych sytuacjach – W razie wypadków czy klęsk żywiołowych pozwala na szybkie odnalezienie opiekuna.
  • Jest wymagane w wielu miejscach – Coraz więcej miast i państw wprowadza obowiązek czipowania zwierząt.

W Polsce jedną z wiodących baz danych rejestrujących zaczipowane zwierzęta jest Międzynarodowa Baza Danych Safe Animal.  Jest to największy i najbardziej aktualny zbiór informacji o zwierzętach i ich właścicielach w kraju. Współpracuje z wieloma polskimi miastami, takimi jak Warszawa, Wrocław, Poznań czy Kraków, realizując programy znakowania psów i kotów.

Rejestracja zwierzęcia w bazie Safe-Animal jest prosta. Właściciel powinien założyć profil na stronie internetowej bazy, a następnie dodać informacje o swoim pupilu, w tym numer mikroczipa. Alternatywnie, rejestracji może dokonać lekarz weterynarii podczas wizyty. Rejestrowane są nie tylko informacje o przeprowadzonych zabiegach wszczepienia mikroczipa. Można również dokonać rejestracji szczepienia przeciwko wściekliźnie.

Międzynarodowa Baza Danych Safe-Animal to doskonałe narzędzie, stworzone z myślą o rejestracji zwierząt poddanych zabiegowi wszczepiania mikroczipa oraz ich właścicieli. Dane  rejestrowane są w nie tylko Polsce, ale przesyłane są również do Europetnet w Brukseli. Daje to właścicielom zwierząt poczucie pełnego bezpieczeństwa, natomiast lekarzom weterynarii oraz pracownikom administarcji publicznej gwarancję profesjonalnego przeprowadzenia oznakowania zwierzęcia i odpowiedniego zabezpieczenia danych.

Europetnet powstał w 1997 roku w Brukseli i zrzesza najważniejsze bazy danych z terenu Państw Unii Europejskiej. Organizacja ta powstała na mocy porozumienia osób, które od wielu lat zajmują się kwestią elektronicznej identyfikacji zwierząt w Europie i na Świecie. European Pet Network zrzesza większość baz z terenu Europy i skupia te, które szczególnie się rozwinęły i obejmują swym działaniem znaczne regiony Europy.

Kot liże ranę, co robić?

Dzikie harce, wspinaczki, kocie bójki, a czasem także zabiegi chirurgiczne… Każda z tych sytuacji może zakończyć się raną, o którą trzeba odpowiednio zadbać. Jednym z największych wyzwań dla opiekunów w takiej sytuacji jest powstrzymanie kota przed lizaniem zranionego miejsca. Dziś wyjaśniamy, dlaczego koty liżą rany, czy to dla nich bezpieczne i jak możemy zabezpieczyć zranione lub pooperacyjne miejsce.

Pierwsza kwestia – dlaczego w ogóle kot liże ranę? Bo lizanie ran to naturalne zachowanie kotów. W ten sposób próbują oczyścić zranione miejsce – zarówno mechanicznie, jak i dzięki enzymom o działaniu antybakteryjnym zawartym w ślinie. Dodatkowo takie zachowanie może łagodzić ból – podobnie jak my odruchowo pocieramy obolałe miejsce.

Czy lizanie rany jest bezpieczne? Choć na początku może się wydawać, że to pomaga, w rzeczywistości lizanie przeszkadza w gojeniu się ran. Szorstki język drażni tkanki, może rozerwać szwy i zwiększyć ryzyko infekcji. Dlatego tak ważne jest, aby kot nie miał dostępu do zranionego miejsca.

Jak zabezpieczyć ranę przed lizaniem?
Podrzucamy kilka sprawdzonych sposobów:

Opatrunek lub bandaż
Jeśli rana jest w miejscu, które można łatwo zabandażować (np. łapa, ogon), warto użyć gazy i przewiewnego bandaża. Najlepiej sprawdzi się samoprzylepny bandaż weterynaryjny, który nie przykleja się do sierści.

Kołnierz pooperacyjny
Jeśli rana jest w miejscu trudnym do opatrzenia (np. brzuch, grzbiet), warto założyć kołnierz ochronny. Choć koty nie przepadają za tym rozwiązaniem, skutecznie uniemożliwia ono dostęp do rany. W sklepach zoologicznych znajdziesz też miękkie wersje kołnierzy z pianki lub tkaniny – wygodniejsze i mniej stresujące dla kota.

Specjalne ubranko ochronne
W przypadku ran na tułowiu (np. po zabiegu kastracji) dobrym rozwiązaniem będzie ubranko pooperacyjne. Mimo że koty często niechętnie je noszą, zapewniają one skuteczną ochronę i ograniczają dostęp do rany.

O czym jeszcze pamiętać? Zranionego fragmentu kociego ciała nie owijaj zbyt ciasno – skóra potrzebuje powietrza, by się regenerować. A jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do stanu rany – nie zwlekaj z wizytą u lekarza weterynarii. Czasami to właśnie szybka konsultacja zapobiega poważniejszym komplikacjom!

Siatkowanie balkonu

Propozycja 1

Siatkowanie bez konieczności ingerencji w elewację budynku, wykonane przy pomocy prętów gwintowanych, które są rozporowo osadzone między dwiema płaszczyznami

 Potrzebne materiały

  1.  Siatka (np. z Zooplusa).
  2. Stelaż siatki
    1. pręty gwintowane
    2. nakrętki przedłużane x2
    3. nakrętki standardowe x2
    4. wkręty z łbem stożkowym (DIN 965 lub podobny) x2
    5. podkładki o rozmiar większe niż pręt/nakrętki x2
    6. podkładki filcowe x2
    7. drut ocynkowany lub powlekany (0.7 średnica)
    8. opaski zaciskowe
    9. śruba rzymska
    10. (opcjonalnie) klej do gwintów

Wszystkie powyższe artykuły dostępne są w sklepach budowlanych typu Castorama, Leroy, etc. Aczkolwiek warszawiakom polecam firmę Asmet (al. Jerozolimskie w stronę Pruszkowa), tudzież internet (nie trzeba kilkunastu kilogramów stali targać po mieście).

Wykonanie

Zasada budowy jest bardzo prosta – rozporowe osadzenie pręta między dwoma płaszczyznami. Górna część pręta jest węzłem sztywnym (nieregulowanym) – nakrętka przedłużana łączy wkręt i pręt gwintowany, wszystko jest skontrowane nakrętką standardową. Ja jeszcze dodałem klej do gwintów, ale to opcja – po prostu miałem. Dolna część jest nastawna, choć ma identyczną konstrukcję, o czym niżej.

Średnicę pręta gwintowanego dobiera się w zależności od wysokości stelaża, aby zapewnić jak największą sztywność konstrukcji. Ogólnie można przyjąć, że od wysokości 150 do 170 cm średnica minimalna pręta musi być M14. Naturalnie im większa średnica, tym konstrukcja sztywniejsza, ale uważam to za zbędne koszty. Powyżej 170 cm proponuję zastosować pręt z gwintem M16.

Oznaczenie (x2) w materiałach oznacza, że na każdy pręt gwintowany przewidziany w stelażu przypada dwie sztuki danej pozycji. Pręty występują w długościach handlowych 1 lub 2 metry, zatem do przycięcia na długość będzie potrzebne szlifierka kątowa, piłka do metalu lub wedle uznania i fantazji wykonawcy. Gdy powyższe już jest ustalone, należy do zestawu dokupić pozycje (b-d) w tym samym rozmiarze, co pręt gwintowany.

Należy zaznaczyć, że podkładki (f) mają być o rozmiar większe, (jeżeli wybrano pręt M14, podkładki mają być M16 itd.).

Ważnym jest, żeby przyłożyć się do wymierzenia długości, na jaką pręty mają być przycięte – w moim przypadku dla każdego z sześciu prętów musiałem to robić oddzielnie – taki balkon… Przy cięciu prętów trzeba założyć luz konstrukcyjny (ja przyjąłem 3-5 mm, ale może być nieco większy) – innymi słowy pręty trzeba uciąć na długość krótszą (o podaną powyżej wartość) niż wymierzona, żeby można było swobodnie wyregulować położenie nakrętki przedłużanej dolnej (b). Oczywiście przy cięciu prętów należy uwzględnić długości wkrętów.

Po przycięciu prętów – na każdą nakrętkę nakleiłem podkładki filcowe, ponieważ obawiałem się, że stal może się ślizgać po murze/tynku. Z tego powodu też wybrałem wkręty z łbem stożkowym – większa powierzchnia łba zapewnia lepszy rozkład siły na powierzchni przy dokręcaniu.

W pierwszej kolejności zrobiłem górne stopki. W nakrętkę (b) wkręcane są wkręty (d), uprzednio na wkręt nakładamy podkładkę (e). Podkładka jest specjalnie większa, żeby mógł przejść przez nią drut, do którego będzie przyczepiać siatkę. Z tego powodu należy dokręcić na tyle, aby swobodnie przeszedł drut. Potem wkręcamy tak przygotowaną stopkę na pręt do oporu i kontrujemy nakrętką (c). Dolną stopkę przygotowujemy tak samo i możemy montować. Dzięki temu, że pręt jest nieco krótszy niż wymierzyliśmy, dolną stopkę można swobodnie wyregulować i dokręcić. Gdy dokręcimy na tyle mocno, że pręt “siedzi” sztywno, można skontrować wszystko nakrętką (c).

Czynność powtarzamy na wymaganej liczby prętów – ja przyjąłem rozstaw prętów 90-100 cm. Zamiast jednego z prętów użyłem ściany (widać to na zdjęciu) – ale tutaj za bardzo nie będę się rozwodził, ponieważ to jest kombinacja alpejska w moim wykonaniu. W każdym razie obyło się bez wiercenia, wykorzystałem zaciski (działa jak zacisk stolarski), które miałem w czeluściach swoich klamotów. Jeśli ktoś chciałby zaadaptować pomysł, to można wykorzystać dwa kątowniki lub ceownik.
Krzysztof, opiekun kotki Luny

Propozycja 2

Przedstawiamy dzisiaj kolejny pomysł na samodzielne osiatkowanie balkonu. W przypadku przedstawionego balkonu trudność polegała na tym, że w nowym budynku nie było zgody wspólnoty na robienie otworów w elewacji, a otwory potrzebne są do umocowania haków.

Siatka została więc rozpięta na konstrukcji wykonanej z metalowych nóg do regałów, przymocowanej do barierki na balkonie. Materiały potrzebne do wykonania takiego osiatkowania kosztowały łącznie ok. 190 złotych.

Metalowe nogi do regałów można kupić w sklepach stacjonarnych typu Castorama lub na allegro. Przezroczysta siatka z żyłki pochodzi ze sklepu zooplus. Tak jak pokazano na zdjęciach siatka nie jest naciągnięta, ale puszczona luźno. Nie ma możliwości, żeby kot wspiął się po tak rozpiętej siatce. Mówię to z doświadczenia, ponieważ mój Teofil był przez pierwsze sześć lat swojego życia kotem wychodzącym i dla niego sforsowanie siatki ogrodzenia nie stanowiło problemu. Po tej też próbował się wspinać, ale po dwóch nieudanych próbach zaprzestał. Siatka jest mocna. Trzy lata słońca, deszczu i mrozu nie dały jej rady. Jej zaletą jest też możliwość umycia.

Na pewno trzeba na początku bacznie obserwować swoje koty, bo niestety zdarzają się wśród nich gryzonie. Dla nich taka siatka nie będzie odpowiednia.

Mam nadzieję, że przedstawiony balkon będzie dla kogoś inspiracją. Korzystanie z balkonu to naprawdę ogromna radość dla kotów. Warto dać im taką możliwość.

Małgorzata Golanowska

Zabezpieczamy ogród

Nie wszystkie koty mogą mieć ogród do swojej dyspozycji. Ale niektóre mogą, trzeba go tylko dostosować do kotów i zapewnić im bezpieczeństwo. A to często oznacza specjalne ogrodzenie, by koty nie wydostały się na zewnątrz. Spytacie: dlaczego, przecież jak wyszły to wrócą? Ano właśnie nie zawsze wrócą, bo pogoni je pies lub człowiek, potrąci samochód, padną ofiarą dzikich drapieżników.

Jednak, jeśli zabezpieczenie okien leży jeszcze w granicach naszych wyobraźni i możliwości, to z ogrodem może być trudniej. Ja postanowiłam się z tym zadaniem zmierzyć. Dwa lata temu kupiłam siatkę w Zooplusie, 70 mb. Mój ogród jest otoczony zwykłą starą siatką ogrodzeniową na słupkach o wysokości 1,5 m. Za pomocą trytek przyczepiłam dwumetrowe tyczki bambusowe i rozpięłam na nich siatkę. Chciałam sprawdzić jak to będzie działać. I zadziałało. Luźno rozpięta siatka, podwyższająca ogrodzenie do 3 m zniechęciła koty do wspinaczek. W tym roku postanowiłam wobec tego zrobić ogrodzenie porządnie – kije bambusowe po dwóch sezonach zrobiły się kruche. Kupiłam w Internecie ceowniki 2 mb ocynkowane i perforowane. Śruby, nakrętki, trytki, cienką stalową linkę w osłonce.

W każdym słupku zrobione zostały dwa otwory na wylot. Za pomocą śrub i nakrętek przykręciliśmy do słupków ceowniki. Wystawały nad słupek 1,5 m. Przez siatkę, na całej jej długości, przeplotłam stalową linkę.

Linkę przypięłam trytkami do ostatniego oczka ceownika. Jeszcze dwoma trytkami przypięłam kolejne oczka siatki na długości około 30 cm. Reszta siatki zwisa swobodnie nad ogrodzenie i znowu trytkami jest przypięta do siatki ogrodzeniowej. Co ważne nie jest naciągnięta.

Jeśli siatka się zużyje, będzie ją łatwo wymienić na już zrobionej strukturze. W tej chwili moje koty mają 300 m2 bezpiecznego ogrodu.

A koszt przedsięwzięcia?

  •  Siatka 70 mb – 230 zł (Taka sama siatka, ale wzmocniona kosztuje 700 zł)
  • Śruby, nakrętki, podkładki, wiertła – 160 zł
  • Linka – 36 zł
  • Trytki – 20 zł
  • Ceowniki – 17 zł sztuka + przesyłka: 291 zł
  • Całość – 737 zł

Wszystko zostało zrobione w jeden dzień. Koty bardzo starannie sprawdziły, czy nie ma gdzieś dziury przez którą dałoby się przejść. Nie było, na razie wynik 1:0 dla mnie.

Szkodliwe rośliny dla kota

Tych roślin unikaj mieszkając z kotem:

 

  • aglaonema
  • alocasia
  • aloes
  • amaryllis (hippeastrum)
  • anturium
  • azalia
  • bluszcz
  • cyklamen (fiołek alpejski)
  • diffenbachia
  • dracena
  • epipremnum
  • fikusy
  • filodendron
  • geranium
  • groszek pachnący
  • kalanchoe
  • klematis
  • kliwia
  • kroton
  • liguster
  • lobelia
  • monstera
  • narcyz
  • oleander
  • pachypodium
  • papryka roczna (capsicum annuum)
  • poinsecja (gwiazda betlejemska)
  • rododendron
  • skrzydłokwiat
  • szeflera
  • sanseveria
  • tytoń ozdobny
  • wilczomlecz

Bezpieczny dom dla kota

Co to znaczy bezpieczny dom?

Nasz dom urządzamy tak by był przytulny, ładny i bezpieczny. Bezpieczny dla nas – nie znaczy automatycznie, że bezpieczny dla zwierząt z nami mieszkających. Wiemy, jak zabezpieczyć dziecko, by w domu nie stała mu się krzywda. Ale czy wiemy, jak zabezpieczyć kota? Kot chodzi własnymi drogami i ma własne pojęcie o otaczającej go przestrzeni. Postrzega ją inaczej niż my.

Rozejrzyjmy się więc wokół: gdy adoptujemy kota nieodzownie pada pytanie o zabezpieczenie okien i balkonu. Czemu? Bo kot to drapieżnik i nawet rozleniwiony nie odmówi sobie polowania na motyla, czy ptaka przelatującego koło balkonu. Jeden skok i zamiast wylądować bezpiecznie na balkonie spada kilka lub kilkanaście metrów w dół.

Na cztery łapy? No właśnie nie zawsze na cztery i nie zawsze na miękką trawę. Takie upadki rzadko kiedy kończą się dobrze dla kota. Wstrząs, złamania, pęknięcia narządów wewnętrznych, paraliż, śmierć. Czy naprawdę chcemy narazić naszego pupila na takie niebezpieczeństwo? A przecież zabezpieczenie okna to w dzisiejszych czasach już nieduży wydatek. Można to zrobić samemu, kupując specjalne siatki, można wezwać wyspecjalizowaną firmę. Dzień pracy i my możemy spokojnie wietrzyć mieszkanie, a kot wylegiwać się w słońcu na balkonie.

Drugi problem to okna uchylne – stanowią śmiertelną pułapkę dla kota. Wystarczy, że czworonóg będzie miał pomysł wskoczyć na górną krawędź okna i łapa mu się omsknie, a sam wpadnie w szczelinę. Szamocząc się będzie zakleszczał się coraz bardziej. Zmiażdżenie narządów i śmierć w męczarniach. Rzadko da się radę takiego kota uratować. Dlatego przy kotach nie uchylajmy okien. Kupmy zabezpieczenia, jak dla dzieci, i uchylajmy okno tworząc pionową, a nie ukośną szczelinę.

Trzeci problem to ten, że koty uwielbiają się chować. W szufladzie, w szafie, w pralce, w suszarce… w każdym zakamarku. Kot zamknięty przez pomyłkę w pralce, czy suszarce udusi się z braku tlenu. Najlepiej takie rzeczy trzymać zamknięte, niedostępne dla ciekawskich czworonogów.

Kot skacze, blat kuchenny to dla niego żadna przeszkoda. A w blacie zamontowana elektryczna płyta grzewcza z jeszcze gorącymi palnikami. Jeśli na nich wyląduje łapa kocia – to oparzenia pewne.

Kot uwielbia zabawy, gonienie za piłeczką, zagryzanie pluszowej myszki. Jeśli zabawka wydaje jeszcze jakiś dźwięk tym lepiej. Ale trzeba uważać by w ferworze gonitw i polowań nie pękła zabawka i nie wysypały się kuleczki, łatwe do połknięcia, ale zupełnie niestrawne. By nie została połknięta sznurówka, wstążka czy sznurek. By gumka do włosów nie znalazła się w żołądku. Tych przedmiotów nasz kot nie strawi, a mogą się okazać śmiertelnie niebezpieczne. Duża płaska “plazma” to też niebezpieczny przedmiot. Kot może go przewrócić i zostać przygnieciony lub pokaleczony spadającymi kawałkami telewizora. Zamiast więc kupować drugi lepiej ten pierwszy tak przymocować do ściany czy stoika by był nie do ruszenia.

Osobny temat to rośliny w mieszkaniu. Jest dużo takich, które są wręcz niebezpieczne dla naszych czworonogów. Pogryzienie ich może powodować zatrucie.

Łazienka to miejsce równie niebezpieczne. Znajdują się w niej chemikalia do czyszczenia i mycia, kosmetyki. To nie są rzeczy z którymi kot powinien mieć styczność. Środki czyszcząco-piorące są często żrące i mogą poparzyć kota lub połknięte zatruć. Zjedzenie kremu do twarzy też dobrze zwierzęciu nie zrobi.

Czy to wszystko znaczy, że nie możemy mieć kota? Oczywiście że nie. Wystarczy zabezpieczyć jedno okno siatką – to które będziemy otwierać przy kocie, zamykać małe, szczelne schowki jak np. bęben pralki, sprawdziwszy uprzednio, że nie jest zamieszkały. Uprawiać te kwiatki, które nie są szkodliwe dla zwierzaka, a dla niego posiać w doniczce trawkę. Zamykać raczej przed nim kuchnię – tu jest dużo niebezpieczeństw i rzeczy do popsucia. Zapewnić mu bezpieczne zabawki i cieszyć się jego towarzystwem.

Zabezpieczenia

Bardzo ważną sprawą jest zabezpieczenie okien i balkonów w mieszkaniach, w których ma zamieszkać kot. Nie jest prawdą, że kot zawsze spada na cztery łapy, nie jest prawdą, że kot skoro wychodzi to wróci. Nasze miejskie dżungle nie sprzyjają wychodzeniom kotów a na dodatek, gdy mieszkamy na wysokim piętrze jest to dla nich śmiertelnie groźne. Nie jest rozwiązaniem uchylanie okien bo utworzona w ten sposób ukośna szpara jest śmiertelni niebezpieczna dla kota. Wiele z nich zgineło klinując się w oknie.  Można jednak tak zabezpieczyć miszkanie by było dla kota bezpieczne i by mógł spokojnie wygrzewać sie na parapecie otwartego okna czy siadywać z nami na balkonie. Nasza Fundacja żąda przed adopcją pupila zabezpieczenia jednego okna i balkonu (jeśli jest).

Przekładanie kota do transporterka

Kota złapanego do klatki łapki najbezpieczniej jest przewozić w tej samej, zabezpieczonej i nakrytej płachtą klatce. Jeżeli jednak zachodzi konieczność przełożenia go do transportera, powinny to robić przynajmniej dwie osoby, z zachowaniem szczególnej ostrożności. Jeśli wiemy, że kot będzie przekładany z klatki do transportera, klatki nie zabezpieczamy opaskami ani sznurkiem. Sposoby przekładania kota z klatki łapki do transportera opisane są poniżej.

Sposób nr 1, polecany wszystkim osobom:

  •  Transporter z wyjętymi drzwiczkami przystawiamy do tego końca klatki, gdzie była przynęta (klatkę otwiera się tam przez wysunięcie kratki pionowo do góry). Zawiasy drzwiczek należy ustawić tak, by łatwo można było w nie włożyć drzwiczki.
  • Rękami w rękawicach lub ręcznikiem zabezpieczamy wszystkie szczeliny między klatką łapką a transporterem, tak by kot nie mógł nimi uciec.
  • Odsuwamy płachtę przynajmniej do połowy klatki (można ją też zdjąć całkiem), wysuwamy kratkę klatki do góry tak, aby otworzyć kotu przejście z klatki do transportera.
  • Jeżeli kot nie chce przejść, trzeba go do tego nakłonić, klepiąc dłonią w klatkę za kotem, lub lekko dotykając kota patykiem.
  • Kiedy kot jest w transporterze, nieco odsuwamy klatkę łapkę, żeby można było od góry wsunąć i zamontować drzwiczki transportera. W trakcie zakładania drzwiczek druga osoba musi zabezpieczać wszelkie szczeliny miedzy klatką łapką a transporterem, gdyż kot może tamtędy uciec.
  • Zamykamy zabezpieczenia transportera, odsuwamy klatkę łapkę, a transporter zakrywamy płachtą.

Ważne: klatka łapka powinna cały czas pozostawać w tym samym ustawieniu do transportera, jak na początku, dopuszczalne jest jedynie jej lekkie odsunięcie w celu umożliwienia wsunięcia drzwiczek transportera. Zapobiega to powstawaniu szczelin, przez które kot łatwo może uciec, a których wielkość uniemożliwia właściwą asekurację. Klatkę można odstawić dopiero gdy drzwiczki transportera zostaną właściwie założone i zabezpieczone.

Sposób nr 2, polecany raczej dla osób doświadczonych, z dobrym refleksem:

  •  Transporter z szeroko otwartymi drzwiczkami przystawiamy do tego końca klatki, gdzie była przynęta (klatkę otwiera się tam przez wysunięcie kratki pionowo do góry). Jedna osoba trzyma i zabezpiecza transporter, druga klatkę-łapkę z kotem.
  • Rękami w rękawicach lub ręcznikiem zabezpieczamy wszystkie szczeliny między klatką łapką a transporterem, tak by kot nie mógł nimi uciec.
  • Odsuwamy płachtę przynajmniej do połowy klatki (można ją też zdjąć całkiem), wysuwamy kratkę klatki do góry tak, aby otworzyć kotu przejście z klatki do transportera.
  • Jeżeli kot nie chce przejść, trzeba go do tego nakłonić, klepiąc dłonią w klatkę za kotem, lub lekko dotykając kota patykiem.
  • Kiedy kot jest w transporterze, tyłem do wyjścia, błyskawicznie odsuwamy klatkę, niemal jednocześnie zatrzaskując drzwiczki transportera.
  • Zamykamy zabezpieczenia transportera, a transporter zakrywamy płachtą.

Ważne: kluczowym momentem jest przejście kota z klatki do transportera. Gdy kot do niego wejdzie, należy działać bardzo szybko, a kot MUSI być skierowany głową do transportera, a tyłem w kierunku wyjścia, inaczej ucieknie.

Łapanie w klatkę łapkę

Łapanie standardowe

(odpowiednie w przypadku większości kotów oraz kociąt ciężkich na tyle, by ciężarem były w stanie zwolnić zapadkę klatki)

Klatkę/klatki należy ustawiamy w miejscu, gdzie koty są karmione; jeżeli to możliwe, wzdłuż budynków/ogrodzeń/murów i innych obiektów. Dzięki temu klatki będą wydawały się częścią obiektu znajomego kotom. Każda klatka powinna stać na równym terenie.

Koniecznie trzeba dopilnować, by tacka z przynętą nie mogła zablokować zapadki.

Nieco przynęty układamy przed klatką, zaś wewnątrz klatki należy zrobić z niej “ścieżkę”, prowadzącą do zapadki. Przynęta ma za zadanie jedynie zainteresować kota i skłonić go, by wszedł do klatki i doszedł do zapadki, zatem nie powinno jej być dużo. Ponadto zbyt dużą ilością przynęty kot może się najeść i nie będzie chciał wejść głębiej do klatki.

Od klatki odchodzimy na tyle, by koty nie czuły się zagrożone, ale tak aby móc obserwować klatkę.

W przypadku posiadania kilku klatek łapek, nastawiamy je wszystkie od razu.

Gdy kot się złapie, jak najszybciej podchodzimy do klatki, nakrywamy ją płachtą (dzięki temu kot się uspokoi) i zabezpieczamy oba końce klatki za pomocą opasek lub sznurków. Jeśli łapiemy na kilka klatek, zabieramy klatkę ze złapanym kotem i ustawiamy ją w pewnej odległości od miejsca łapania, by nie straszyć pozostałych kotów.

Trzeba pamiętać, że zamknięcie klatki powoduje pewien hałas, który może na chwilę wystraszyć pozostałe koty. W związku z tym może się zdarzyć, że trzeba będzie poczekać, aż znów pojawią się obok pozostałych klatek.

Ważne: przy przekładaniu kota do transportera należy być bardzo uważnym, gdyż moment nieuwagi może doprowadzić do jego ucieczki. Najlepiej w pierwszej kolejności dokładnie omówić postępowanie każdej z osób przy przekładaniu, a dopiero potem zacząć kota przekładać.

Łapanie lekkich kociąt i kotów…

…które nie wchodzą do klatki odpowiednio głęboko

  • Długi sznurek przywiązujemy do zapadki (nie do drzwiczek!). Dobrze jest wcześniej sprawdzić, jak przywiązać sznurek, by po pociągnięciu zamykał zapadkę.
  • Klatkę-łapkę nastawiamy tak jak w przypadku łapania standardowego.
  • Oddalamy się od klatki, układając sznurek w linii prostej i uważając, żeby o nic nie zahaczał (nawet kępki trawy) i lekko go napinamy. Wolny koniec sznurka trzymamy w ręku.
  • Kiedy kot całkiem wejdzie do klatki, zdecydowanym, mocnym ruchem szarpiemy sznurek, żeby zwolnić zapadkę.
  • Dalej postępujemy tak, jak w przypadku łapania standardowego.

Ważne: kot musi wejść do klatki cały, łącznie z ogonem. Pociągnięcie sznurka wcześniej spowoduje, że drzwiczki się nie domkną, umożliwiając kotu ucieczkę.

 Łapanie w okienku piwnicznym

(polecane, gdy koty przebywają w piwnicy z jednym okienkiem, w stronę którego można je nagonić, wchodząc od strony korytarza)

Sposób 1: Postępujemy dokładnie tak samo, jak w przypadku łapania standardowego, z tą różnicą, że otwartą klatkę ustawiamy skierowaną w stronę okienka. Należy upewnić się, że klatka stoi blisko okienka, jednak w takiej odległości, że drzwiczki mogą się swobodnie zamknąć.

Sposób 2 (potrzebne są dwie osoby):

  •  Jedna osoba przystawia klatkę łapkę do otwartego okienka (zapadką w kierunku okienka), unosi drzwiczki i trzyma je w tej pozycji. Należy upewnić się, że można je szybko zamknąć. Wejście do klatki musi ściśle przylegać do okna, wszelkie szczeliny muszą zostać zabezpieczone np. kartonami lub szmatami.
  • Należy ustawić się tak, by maksymalnie schować się przed kotami siedzącymi w piwnicy.
  • Druga osoba schodzi do piwnicy i wygania koty w kierunku okienka.
  • Kiedy kot wbiegnie do klatki-łapki, należy natychmiast zasunąć drzwiczki i zabezpieczyć klatkę tak jak w przypadku łapania standardowego. Ważne: koty nie mogą mieć innej możliwości ucieczki z piwnicy, niż przez okienko. Jeśli mogą uciec do innych pomieszczeń przez np. dziury przy rurach, sposób ten nie sprawdzi się. W takiej sytuacji należy kilka dni przed łapaniem zatkać wszelkie inne drogi ucieczki.

 Łapanie kotki “na kocięta”

  • W pierwszej kolejności wyłapujemy kocięta i zamykamy je w transporterze.
  • Klatkę-łapkę bez jedzenia nastawiamy w miejscu, gdzie przebywa matka.
  • Od strony zapadki przystawiamy dobrze zamknięty transporter z kociętami.
  • Klatkę i transporter nakrywamy dużą płachtą tak, żeby kotka mogła dojść do kociąt tylko wchodząc do klatki i zwalniając zapadkę.
  • Dalej postępujemy tak jak w przypadku łapania standardowego.

Łapanie w podbierak

Standardowe

  •  Kota najłatwiej nakryć podbierakiem, gdy zwierzę jest czymś zajęte (na przykład jedzeniem) i siedzi tyłem do osoby łapiącej. W przypadku, gdy w łapaniu biorą udział dwie osoby, jedna może próbować odwrócić uwagę kota (czasem wystarczy stanąć w pewnej odległości, by kot zaczął obserwować). W tym czasie druga osoba podchodzi do kota z tyłu.
  • Po nakryciu kota podbierakiem, jak najszybciej przyciskamy do ziemi najpierw rączkę, a następnie brzegi podbieraka. Czynności te należy wykonać niemal równocześnie, by zapobiec wyrwaniu się kota spod podbieraka.
  • Na kota w podbieraku zarzucamy płachtę materiału (na przykład ręcznik lub koc), łapiemy go przez materiał i siatkę za kark, a następnie wkładamy do transportera. Najlepiej robić to we dwie osoby – wówczas jedna przez materiał i siatkę przytrzymuje kota za kark, zaś druga wyplątuje kota z siatki i asekuruje włożenie go do transportera.
  • Transporter powinien być ustawiony otwartymi z jednej strony drzwiczkami do góry, dzięki czemu kot wpada na dno transportera, co daje chwilę na zamknięcie drzwiczek.
  • Po włożeniu kota do transportera natychmiast zamykamy i zabezpieczamy drzwiczki, transporter nakrywamy płachtą.
  • Jeżeli podbierak ma składaną obręcz, bezpieczniej jest nie wyplątywać kota z siatki, lecz włożyć go do transportera razem z podbierakiem i tak przewieźć do lecznicy.

Ważne: należy pamiętać, że gdy kot poczuje na sobie siatkę podbieraka, w pierwszym odruchu skoczy w górę. Siła wyskoku może spowodować, że nie będziemy w stanie od razu przydepnąć rączki do ziemi, co umożliwi kotu ucieczkę. Przygotowanie się do takiej sytuacji pozwoli uniknąć zaskoczenia i uniemożliwi poderwanie rączki do góry.

Łapanie w okienku piwnicznym

(polecane, gdy koty przebywają w piwnicy z jednym okienkiem, w stronę którego można je nagonić, wchodząc od strony korytarza; potrzebne są dwie osoby)

 Jedna osoba przystawia podbierak do otwartego okienka. Podbierak musi ściśle przylegać do okna, wszelkie szczeliny muszą zostać zabezpieczone na przykład kartonami lub szmatami.

  • Należy ustawić się tak, by maksymalnie schować się przed kotami siedzącymi w piwnicy.
  • Druga osoba schodzi do piwnicy i wygania koty w kierunku okienka.
  • Kiedy kot wbiegnie do podbieraka, natychmiast kładziemy podbierak na ziemi (otworem do dołu) i jak najszybciej przyciskamy do ziemi najpierw rączkę, a następnie brzegi podbieraka. Czynności te należy wykonać niemal równocześnie, by zapobiec wyrwaniu się kota spod podbieraka.
  • Dalej postępujemy tak, jak w przypadku standardowego łapania w podbierak.

Ważne: koty nie mogą mieć innej możliwości ucieczki z piwnicy, niż przez okienko. Jeśli mogą uciec do innych pomieszczeń przez np. dziury przy rurach, sposób ten nie sprawdzi się. W takiej sytuacji należy kilka dni przed łapaniem zatkać wszelkie inne drogi ucieczki. Jeśli przewozimy kota w transporterze, należy zawsze dokładnie sprawdzić, czy wszystkie zabezpieczenia są dokładnie i prawidłowo zamknięte.

Jak łapać koty do kastracji

Przed przystąpieniem do łapania należy rozpoznać sytuację w danym miejscu:

  • Policzenie kotów. Pomocne może być zrobienie zdjęć i wykonanie notatek określających liczbę kotów do złapania z podziałem na płeć. Należy szczególnie zwracać uwagę na kotki z małymi kociakami – kotek takich nie należy łapać dopóki kocięta nie będą samodzielne (minimum 8 tygodni) lub nie zostaną zabrane; należy ustalić priorytety (kotki ciężarne).
  • Ustalenie pory karmienia i zwyczajów kotów (wymaga to ścisłej współpracy z karmicielem).
  • Ustalenie terminu łapania (w porozumieniu z karmicielem i lecznicą, w której zabieg ma zostać wykonany).
  • Dopilnowanie, by koty nie zostały nakarmione przynajmniej 24h wcześniej (czasu tego nie należy jednak nadmiernie wydłużać ze względu na możliwe niekorzystne następstwa dla zdrowia kotów).

Przygotowanie do łapania

Sprzęt:

  • klatka-łapka,
  • podbierak,
  • przynęta (różne rodzaje atrakcyjnej dla kota karmy – saszetki, tuńczyk, kurczak, wołowina, karma jaką koty zazwyczaj w danym miejscu są karmione),
  • kawałek styropianowej tacki lub sztywny kartonik – do podania przynęty,
  • płachta (np. stare prześcieradło, koc, duży ręcznik – zakrywający całą klatkę-łapkę),
  • opaski zaciskające lub kawałki sznurka.

Konieczne wyposażenie:

  • grube rękawice (spawalnicze, narciarskie),
  • apteczka (woda utleniona, plastry),
  • ręczniki papierowe i wilgotne chusteczki do mycia rąk.

Przydać mogą się również:

  • mocny podbierak, bez dziur w siatce (polecamy szczególnie podbieraki ze sztywną obręczą, gdyż łatwiej w nich utrzymać kota),
  • transporter,
  • długi sznurek,
  • zabawka (piórka na patyku, myszka, laserek),
  • latarka (najlepiej tzw. “czołówka” – wtedy obie ręce mamy wolne),
  • lornetka (zwłaszcza, jeżeli łapiemy w grupie kotów bardzo podobnych, z których niektóre są już wykastrowane).