Były z nami

Tyle już kotów zmarło w DeS(K)ce – specyfika tych dwóch, bezlitosnych chorób – a ja wciąż nie mogę przyzwyczaić się, że tak szybko czasem umierają, że pomimo leczenia, opieki i tysiąca głasków odchodzą nagle i nieubłaganie.

To nie jest dobra końcówka roku w DeS(K)ce. W niedługim czasie odeszli trzej mieszkańcy. Nie ma już wśród nas Zbójka, Leosia i Whita. Każdy z nich był niezwykły, każdy wniósł swoją cząstkę w ten dom. Zbójek nie ściąga wszystkiego ze stołu i nie kradnie już pomidorów, White nie paca mnie kosmatą łapką po twarzy, a Leoś już nie tarza się w piasku przyjmując maskujący szary kolor futerka.