Łapanie kotki z kociętami – najważniejsze zasady
Łapanie kotki z kociętami wymaga zupełnie innego podejścia niż odławianie pojedynczego dorosłego kota. Tu jeden błąd może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje, bo oprócz bezpieczeństwa matki trzeba cały czas myśleć także o maluchach.
Najważniejsza zasada brzmi: najpierw łapiemy kocięta, a kotkę na końcu. Nie wolno dopuścić do sytuacji, w której matka zostanie zabrana na zabieg, a jedno lub dwa młode pozostaną gdzieś ukryte i bez opieki.
Zanim zaczniesz, ustal ile jest kociąt
To absolutna podstawa. Nie wystarczy zobaczyć dwa czy trzy maluchy przy misce i uznać, że to cały miot. Kocięta nie zawsze wychodzą razem. Jedno może spać w gnieździe, słabsze może pojawiać się rzadziej, a starsze młode zaczynają oddalać się od matki i eksplorować teren.
Zazwyczaj nie znamy lokalizacji gniazda kociąt, gdyż kotki dobrze ukrywają jego położenie. Dlatego najlepiej obserwować kocią rodzinę przez kilka kolejnych dni i notować lub robić zdjęcia, ile kociąt rzeczywiście się pojawia. Jeśli na miejscu jest karmiciel, jest to jego pierwsze i najważniejsze zadanie, by ustalić liczbę kociąt przed łapanka.
Przed rozpoczęciem łapania warto ustalić:
- liczbę kociąt,
- ich przybliżony wiek,
- miejsce karmienia,
- pory, w których pojawiają się przy jedzeniu,
- czy wszystkie młode są zdrowe i aktywne,
- jak zachowuje się matka i czy jest oswojona.
WAŻNE!
Pozostawienie jednego małego kociaka bez matki, szczególnie na noc, może skończyć się tragicznie. Dlatego nie zaczynamy od łapania kotki, jeśli nie mamy pewności, że wszystkie młode są już bezpieczne.

Zobacz również: Łapanie kotów w stadzie – jak złapać wybranego kota?, Kocia łapanka w praktyce – jak złapać pojedynczego kota?
Dlaczego najpierw łapiemy maluchy?
Jeśli zaczniemy łapanie od kotki, przestraszone kocięta mogą się schować i przestać wychodzić. Bez matki trudno będzie je odnaleźć. Zaś, jeśli zabierzemy kotkę na kastrację i zostawimy je same, mogą tego nie przeżyć. Bardzo małe kocięta szybko mogą się wychłodzić, odwodnić i osłabnąć. Z kolei starszym grozi zwłaszcza nocą niebezpieczeństwo ataku drapieżników czy wolno biegających psów, przed czym wcześniej broniła je kotka.
Dlatego nie powinno się zostawiać kociąt samych na czas kastracji kotki. Są oczywiście sytuacje wyjątkowe, ale każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, mając na względzie przede wszystkim dobro kotki i kociąt. Wiele bowiem zależy od sytuacji, miejsca bytowania kociej rodziny, wieku kociąt, obecności (lub nie) karmiciela.
Jednak podstawowy i najbezpieczniejszy scenariusz to zabezpieczenie najpierw wszystkich kociąt, a dopiero na końcu złapanie matki. Wymaga to cierpliwości, ale pozwala zachować standardy bezpieczeństwa kotki i kociąt.
Idealna jest sytuacja, gdy kotka wraz z kociętami wchodzi pod klatkę opadającą albo do odpowiednio dużej klatki sterowanej ręcznie. Jeśli mamy pewność, że przy misce z przynętą są wszystkie kocięta wraz z matką, można złapać całe towarzystwo jednocześnie. Przy czym, jeśli brakuje choć jednego malucha, nie zamykamy klatki.

Jak łapać kocięta?
Wiele zależy od wieku kociąt i stopnia ich oswojenia. Młodsze kocięta są zwykle mniej ostrożne i mniej zwinne niż kilkumiesięczne podrostki, dlatego często można je znacznie łatwiej zabezpieczyć.
Najlepszą metodą jest złapanie bezkontaktowe, np. zwabienie kociąt jedzeniem do otwartego transportera. Jest to spokojniejsze i bezpieczniejsze zarówno dla zwierząt, jak i człowieka.
W zależności od sytuacji, do łapania kociąt można wykorzystać:
- otwarty transporter z przynętą,
- niewielką klatkę łapkę,
- podbierak – jeśli mamy doświadczenie,
- ręce – tylko w wyjątkowych, kontrolowanych sytuacjach i przy bardzo małych lub wyraźnie oswojonych kociętach.
Starszych, zdziczałych kociąt nie należy lekceważyć. Nawet niewielki kot, który w panice walczy o ucieczkę, potrafi bardzo dotkliwie pogryźć i podrapać.

Z łapaniem rękami bardzo ostrożnie!
Pokusa jest duża: kociak jest mały, siedzi tuż obok, więc wydaje się, że wystarczy go szybko złapać. Tymczasem przestraszony maluch potrafi w ułamku sekundy obrócić się, wczepić zębami w rękę i wyrwać.
Ręczne łapanie można rozważać przede wszystkim przy bardzo małych kociętach albo tych, które są już częściowo oswojone i nie reagują gwałtowną paniką na dotyk. Przy starszych, zdziczałych podrostkach zdecydowanie lepiej użyć transportera, klatki lub innej metody bezkontaktowej.
Trzeba też uważać przy wkładaniu kolejnych kociąt do tego samego transportera. Otwierając drzwiczki dla jednego malucha, można bardzo łatwo wypuścić te złapane wcześniej. Dlatego całe działanie należy zaplanować jeszcze przed rozpoczęciem łapanki.
💛 Koteria radzi
Przygotuj więcej transporterów, niż wydaje ci się potrzebne. Przy łapaniu kilku ruchliwych kociąt dodatkowy bezpiecznie zamknięty transporter jest znacznie lepszy niż ciągłe otwieranie jednego i ryzykowanie ucieczki już złapanych maluchów.

A co z kotką karmiącą?
Przy karmiących kotkach bardzo ważny jest dobór metody zabiegu oraz możliwie szybki, ale jednocześnie bezpieczny dla kotki powrót do młodych. Oczywiście najlepiej jest, kiedy kocięta są złapane i zabezpieczone. Nie zawsze jednak w praktyce tak się udaje.
Jeśli zdarzy się nam złapać kotkę karmiącą, mamy dwa wyjścia: wypuścić ją (przy czym ponowne złapanie zdziczałej kotki może być trudne lub wręcz niemożliwe) lub zabrać na zabieg kastracji i wypuścić możliwie szybko po operacji (tak szybko, na ile będzie to bezpieczne dla kotki). W żadnym razie nie oznacza to jednak wypuszczania niewybudzonej kotki bezpośrednio po operacji. Zwierzę musi dojść do siebie po narkozie i być w stanie bezpiecznie funkcjonować.
W każdej sytuacji lekarz weterynarii powinien zostać poinformowany, że kotka karmi. Bowiem pozwoli to odpowiednio zaplanować zabieg, leki i okres rekonwalescencji. U karmiących kotek coraz częściej przeprowadza się zabiegi wykonywane z niewielkiego cięcia bocznego, co znacznie ułatwia szybki powrót do opieki nad kociętami.
Łapanie kotki z kociętami wymaga więc czegoś więcej niż odpowiedniego sprzętu. Potrzebne są obserwacja, cierpliwość i bardzo dokładny plan działania, dostosowany do indywidualnych okoliczności.
Najpierw ustalamy, ile jest maluchów. Potem zabezpieczamy wszystkie kocięta. Dopiero na końcu łapiemy ich matkę. W tym przypadku pośpiech naprawdę może kosztować życie zwierzęcia.
W kolejnym artykule zajmiemy się tym, co dzieje się już po zakończeniu kastracji całego stada. Wyjaśnimy, dlaczego opieka nad kotami wolno żyjącymi nie kończy się wraz z ostatnim zabiegiem kastracji.
Przeczytaj również: