Łapanie kotów w stadzie – jak złapać wybranego kota?
Złapanie pojedynczego kota bywa stosunkowo proste. Sytuacja szybko jednak się komplikuje, gdy mamy zaplanowane łapanie kotów w stadzie. Zwłaszcza wtedy, gdy część zwierząt została już wykastrowana, a nam zależy na złapaniu jednego, konkretnego osobnika. Jak złapać wybranego kota w dużej grupie kotów wolno żyjących? Odpowiadamy.
Tutaj nie wystarczy po prostu nastawić klatki łapki i czekać. Trzeba rozpoznawać koty, obserwować je i nadzorować kolejność przychodzenia na karmienie. Zaś czasem należy pozwolić kilku zwierzętom wejść do klatki… tylko po to, żeby spokojnie z niej wyszły. To zdecydowanie wyższy poziom trudności.
Pierwsza łapanka jest najważniejsza
Jeżeli mamy do wykastrowania całe stado, pierwszą akcję warto przygotować szczególnie starannie. Ponieważ koty jeszcze nie kojarzą klatek łapek z zagrożeniem, są mniej podejrzliwe niż podczas kolejnych prób łapania. A jeśli zostaną odpowiednio przegłodzone, złapanie ich będzie dodatkowo łatwiejsze.
Dlatego dobrze wykorzystać pierwszą akcję łapania i złapać możliwie dużo kotów jednocześnie. Zatem liczba przygotowanych klatek łapek powinna odpowiadać liczbie kotów w stadzie bądź tych, które możemy danego dnia zawieźć na kastrację.
Dobrym rozwiązaniem na pierwszą łapankę jest też klatka opadająca, w którą można schwytać kilka kotów jednoczesnie.
Im więcej kotów uda się złapać i wykastrować podczas pierwszego podejścia, tym mniej późniejszego „dołapywania”. A to właśnie ostatnie dwa czy trzy osobniki często okazują się najtrudniejsze do odłowienia.
💛 Koteria radzi
Jeśli planujesz kastrację całego stada, nie jedź na pierwszą łapankę z jedną klatką „na próbę”. Warto dobrze przygotować akcję i wykorzystać fakt, że koty jeszcze nie wiedzą, czego się spodziewać. Dzięki temu na pierwszej łapance można złapać jeśli nie wszystkie, to przynajmniej większość kotów z danego stada.

Zobacz także: Kocia łapanka w praktyce – jak złapać pojedynczego kota?
Co, gdy w stadzie są już wykastrowane koty?
Jeśli nie uda nam się złapać jednorazowo wszystkich kotów żyjących w danym miejscu (co w praktyce zazwyczaj bywa bardzo trudne i nieczęsto się zdarza) lub w kociej grupie są już wykastrowane wcześniej osobniki, sytuacja jest trudniejsza. Z tego względu, jeśli część kotów zawieziemy na zabiegi, najlepiej dołapywać pozostałe w czasie, kiedy te złapane przebywają w lecznicy na rekonwalescencji.
Nie zawsze jednak jest to możliwe. Zazwyczaj łapanie kotów wolno żyjących przeprowadza się w kilku turach. I to właśnie po pierwszej łapance zaczyna się trudniejsza część. Bowiem, gdy do miejsca bytowania wrócą już wykastrowane koty, a nam pozostanie jeszcze jeden lub kilka osobników do złapania, trzeba będzie łapać konkretne, wybrane koty z grupy.
Jeśli koty pojawiają się w miejscu karmienia pojedynczo, sytuację da się stosunkowo łatwo kontrolować. Kiedy przychodzi kot z oznaczonym uchem, można go nakarmić zanim dojdzie do klatki łapki i pozwolić mu spokojnie odejść. Natomiast kiedy pojawia się niekastrowany – jedzenie powinno czekać wyłącznie w klatce.
Znacznie trudniej jest, gdy całe stado przychodzi naraz. Wtedy kilka kotów krąży wokół sprzętu i wszystkie próbują dostać się do jedzenia. A niekoniecznie ten właściwy jest najbardziej głodny. W takich sytuacjach ogromną pomocą może być karmiciel, który dobrze rozpoznaje koty i potrafi odciągnąć część stada jedzeniem w inne miejsce. A także odpowiedni sprzęt do łapania.

Jak złapać jednego, wybranego kota?
Przy wybieraniu konkretnego osobnika najlepiej sprawdzają się metody, w których to łapacz decyduje o momencie zamknięcia klatki. Bowiem automatyczna zapadka może zatrzasnąć się na pierwszym kocie, który wejdzie do środka, a niekoniecznie będzie to ten, którego chcemy złapać.
Dlatego bardzo przydatne są klatki zamykane na sznurek lub na pilota, w tym m.in. tzw. „Mercedes” albo klatka opadająca. Pozwalają one obserwować sytuację i zamknąć urządzenie dopiero wtedy, gdy właściwy kot znajdzie się bezpiecznie w środku.
Kotom już wykastrowanym pozwalamy wejść, zjeść i spokojnie wyjść. To ma dodatkową zaletę, gdyż ostrożny osobnik, który obserwuje inne koty i widzi, że najadają się, wychodzą i nic się nie dzieje, będzie mniej podejrzliwy. Jest więc duża szansa, że nawet jeśli jest wyjątkowo czujny, w takiej sytuacji wejdzie do klatki i podejdzie do jedzenia.
Najważniejsze podczas łapania wybranego kota jest:
- dokładne rozpoznanie kota, którego chcemy złapać,
- cierpliwe oczekiwanie na właściwego kota, który może pojawić się później,
- niewykonywanie gwałtownych ruchów i cisza podczas czekania,
- cierpliwe i spokojne czekanie aż kot wejdzie w głąb klatki,
- właściwy moment zamknięcia klatki.

Pamiętaj, nie zamykaj klatki za wcześnie!
Przy łapaniu na sznurek czy na pilota bardzo łatwo ulec pokusie: kot wszedł – zamykamy! Często również emocje sprawiają, że łapacz zbyt szybko zamyka klatkę. Tymczasem właśnie ten pośpiech może przesądzić o niepowodzeniu.
Jeśli zwierzę nie weszło zbyt głęboko do klatki, może zdążyć wyskoczyć z niej lub zostać uderzone zamykającym się elementem klatki. Skutki takiego falstartu mogą być fatalne, gdyż kot może wystraszyć się na tyle, że więcej nie podejdzie do klatki oraz miejsca karmienia.
Dlatego najbezpieczniej poczekać, aż kot wejdzie głęboko do klatki łapki, czyli znajdzie się całym ciałem w klatce (lub pod klatką) i zacznie spokojnie jeść. Najlepszy moment to chwila, gdy kot dojdzie do miski, ugina tylne łapy, przysiada i skupia całą uwagę na jedzeniu.
W tym rodzaju łapania cierpliwość jest ważniejsza niż refleks. Jeśli kot zachowuje się ostrożnie i boi się podejść do miski z karmą, to lepiej stracić jedną okazję i pozwolić mu wyjść, niż zamknąć sprzęt o ułamek sekundy za wcześnie i spłoszyć go być może na wiele kolejnych dni.

Nie pozwól, by niekastrowany kot oglądał łapanie innych
Koty błyskawicznie uczą się przez obserwację. Jeśli podczas łapania kotów w stadzie jeden z kotów będzie blisko klatki i zobaczy jak z hukiem zatrzaskują się jej drzwiczki i łapie się inny kot, może później omijać sprzęt szerokim łukiem. I nawet jesli będzie głodny, może nie zaryzykować wejścia do klatki łapki.
Dlatego podczas całej akcji łapania kotów warto – w miarę możliwości – działać tak, aby niepotrzebnie nie straszyć kotów zatrzaskującymi się im tuż przed nosem drzwiczkami. Nie zawsze jest to możliwe, ale warto próbować, np. poprosić karmiciela o odciągnięcie kotów, które mogą być bezpośrednimi świadkami złapania innych osobników. Chodzi o przekierowanie ich uwagi. Można np. rzucić kawałek mięsa w innym kierunku, by skłonić kota do odejścia od klatki łapki, gdzie kręci się już inny kot, którego chcemy złapać.
Na ogół nie da się wszystkiego idealnie zaplanować, ale im mniej negatywnych doświadczeń stado zbierze podczas kolejnych tur łapania, tym większa szansa na skuteczne złapanie ostatnich kotów.

Do ostatniego niewykastrowanego kota
W dużym stadzie najłatwiej jest złapać pierwsze koty. Zaś najwięcej cierpliwości wymagają zazwyczaj te ostatnie.
Nie należy jednak zostawiać nawet jednego niewykastrowanego kota tylko dlatego, że jest trudny do złapania. Szczególnie w przypadku kotki może to oznaczać, że po kilku miesiącach w miejscu bytowania pojawi się kolejny miot. To z kolei przekreśla cały nasz dotychczasowy trud i poświęcony czas. Bowiem oznacza, że cała praca zaczyna się w tym miejscu od początku.
Dlatego dołapywanie ostatnich kotów bywa procesem. Złapane koty jadą do lecznicy, wracają, a my obserwujemy stado i podejmujemy kolejne próby łapania pozostałych kotów. Do skutku. Czasem trzeba zmienić rodzaj klatki czy przynętę, przestawić klatkę w inne miejsce lub łapać o innej porze. Najważniejsze, żeby się nie poddać, tylko doprowadzić łapankę do końca.
Dobrze przeprowadzona kastracja stada nie kończy się wtedy, gdy uda się złapać i wykastrować większość kotów. Ale wtedy, gdy wykastrowany zostaje ostatni kot w stadzie.
W kolejnym artykule zajmiemy się szczególną sytuacją, która wymaga zupełnie innej strategii: łapaniem kotki z kociętami i wyjaśnimy, dlaczego w takim przypadku prawie zawsze zaczynamy od maluchów.
Przeczytaj również: