Niełapliwe kotki – czyli o tym, że czasem trzeba odpuścić
Z łapaniem kotów wolno żyjących na kastrację bywa różnie. Są koty, które wchodzą do klatki niemal od razu. Są też takie, przy których potrzeba kilku prób, zmiany przynęty czy innego rodzaju sprzętu. I są również kotki niemal „niełapliwe” – wyjątkowo czujne i inteligentne, a przy tym tak wyczulone na najmniejszą zmianę w otoczeniu, że potrafią przechytrzyć nawet bardzo doświadczonego łapacza.
Przy takich niełapliwych kotkach czasem najlepszą decyzją jest odpuścić na jakiś czas. Nie dlatego, że przestaje nam zależeć, ale dlatego, że kolejna nieudana próba może ostatecznie odebrać nam szansę na złapanie kota.
Są kotki, które widzą i słyszą wszystko
Niektóre kotki na sam widok klatki natychmiast przechodzą w tryb najwyższej czujności. Wiedzą, że coś się zmieniło. Potrafią podejść do wejścia, zjeść kawałki przynęty przed klatką, wsunąć do środka głowę, wyciągnąć szyję po kolejną porcję – ale ominąć zapadkę i ani przez moment nie stracić kontroli nad otoczeniem.
Ba! Bywa, że kojarzą nie tylko klatkę. Rozpoznają człowieka, który wcześniej próbował je złapać, jego sposób poruszania się, a nawet jego samochód. W takiej sytuacji naprawdę może pomóc zostawienie auta dalej i pojawienie się w miejscu karmienia w sposób możliwie najbardziej dyskretny. Bądź poproszenie drugiej osoby o pomoc.
U bardzo czujnej kotki instynkt bezpieczeństwa może być silniejszy niż głód. Zdarza się, że kotka, która wyczuje zagrożenie, nawet jeśli jest bardzo głodna nie podejmie ryzyka i nie wejdzie do klatki łapki.
💛 Koteria radzi
Przy wyjątkowo ostrożnym kocie im mniej zmian w otoczeniu, tym lepiej. Czasem znaczenie ma nawet to, gdzie zostawimy samochód, kto pojawi się przy miejscu karmienia i czy łapacz będzie widoczny dla zwierzęcia.

Kiedy zwykła klatka nie działa, warto zmienić metodę
Jeżeli kotka konsekwentnie omija klatkę łapkę bądź wyjada “ścieżkę”, ale nie podchodzi do zapadki, warto zastanowić się nad zmianą sposobu łapania. W takiej sytuacji jednym z najlepszych rozwiązań jest klatka opadająca, zamykana ręcznie za pomocą sznurka albo pilota. Największą jej zaletą jest to, że kotka nie musi wchodzić do wąskiego metalowego tunelu, a miskę z karmą można postawić bezpośrednio na ziemi. Kotka wchodzi pod dużą, otwartą konstrukcję i nie widzi pod łapami żadnych obcych, metalowych elementów. A w odpowiednim momencie, kiedy podchodzi do jedzenia i zacznie jeść, łapacz uruchamia zamknięcie klatki.
Dzięki temu, że to osoba łapiąca decyduje, w którym momencie uruchomić zamknięcie, w klatkę opadającą łatwiej złapać także konkretnego, wybranego kota, np. kotkę, która jest jeszcze niekastrowana w grupie kotów. Jeśli jest ona wyjątkowo czujna i płochliwa, można najpierw spróbować oswoić ją z obecnością klatki. Mianowicie, pozwolić jej zjeść i wyjść spod klatki, a właściwe łapanie przeprowadzić np. następnego dnia. Wówczas nabierze większego zaufania i będzie mniej czujna. Podobnie w przypadku gdy zaobserwuje, jak inne koty jedzą i bezpiecznie odchodzą od jedzenia. Widząc, że nic się nie dzieje pewniej wejdzie do jedzenia umieszczonego pod klatką.
To rozwiązanie daje naprawdę ogromne możliwości. Ale jednocześnie wymaga wyjątkowego wyczucia i refleksu. Przy trudnym kocie może się bowiem okazać, że mamy tylko jedną naprawdę dobrą szansę.

Zobacz również: Rodzaje klatek łapek – jaką klatkę wybrać?
Przy klatce opadającej najważniejszy jest moment
Największymi przeszkodami są pośpiech i nerwy. A im bardziej zależy nam na złapaniu konkretnego kota czyli właśnie takiej niełapliwej kotki, tym więcej emocji i zdenerwowania. Bowiem gdy tylko kotka wchodzi pod klatkę, człowiekowi natychmiast rośnie napięcie: „jest! teraz!”. Tymczasem trzeba jeszcze poczekać.
Najlepiej zamknąć klatkę dopiero wtedy, gdy kotka znajdzie się wystarczająco głęboko – podejdzie do miski i skupi się na jedzeniu. Dobrym sygnałem może być moment, gdy zaczyna jeść, ugina tylne łapy i przysiada przy misce. Wówczas przez chwilę przestaje kontrolować każdy ruch dookoła, a cała jej uwaga skupia się na jedzeniu.
Przy bardzo czujnych zwierzętach znaczenie mają dosłownie ułamki sekund. Kot może dostrzec kątem oka drobny ruch ręki przy naciąganiu sznurka, usłyszeć mechanizm pilota albo zauważyć napięcie człowieka. Sama popełniłam takie błędy, dlatego dobrze wiem, jakie to istotne. Przy jednej wyjątkowo ostrożnej kotce, czekając na odpowiedni moment, chciałam jeszcze poprawić napięcie sznurka. Wystarczył niewielki ruch ręką – kotka go zauważyła lub usłyszała i uciekła. Innym razem nacisnęłam pilota o ułamek sekundy za wcześnie. Kotka dopiero podeszła do jedzenia, nawet nie zaczęła jeszcze, a ja z dużych emocji za szybko włączyłam pilota. Najprawdopodobniej usłyszała cichy dźwięk zwalnianego mechanizmu, gdyż błyskawicznie wyskoczyła zanim klatka się zamknęła. A po takim doświadczeniu kolejna szansa na złapanie może się długo nie pojawić.

Emocje łapacza potrafią zepsuć najlepszy plan
Im więcej prób łapania danej kotki mamy za sobą, tym łatwiej o napięcie. Wiemy, że kotka może wyczuć zagrożenie i odejść, że termin zabiegu jest umówiony, że być może jest w ciąży. W głowie pojawia się jedno: muszę ją teraz złapać. I właśnie wtedy najłatwiej o błąd.
Przy trudnych kotach potrzebne są nie tylko dobry sprzęt i refleks. Równie ważne jest opanowanie własnych emocji. Czasem trzeba pozwolić kotce zjeść i odejść, aby nie stracić kolejnej szansy na łapanie.
Warto pamiętać:
- nie zamykamy klatki tylko dlatego, że kot wszedł pod nią,
- czekamy, aż całe ciało znajdzie się w najgłębszym miejscu,
- nie wykonujemy niepotrzebnych ruchów,
- ograniczamy liczbę osób obserwujących akcję,
- przy ręcznym zamykaniu sprzętu działamy dopiero wtedy, gdy mamy pewność,
- jeśli moment nie jest dobry – pozwalamy kotu wyjść.
Lepiej stracić jedną okazję niż przestraszyć kota tak, że nie dostaniemy następnej.

Czasem trzeba odpuścić – żeby mieć jeszcze szansę
„Odpuścić” nie musi oznaczać, że zostawiamy kotkę na zawsze i przestajemy próbować. Czasem oznacza przerwę na kilka dni lub tygodni, zmianę osoby prowadzącej łapankę albo stopniowe przyzwyczajenie zwierzęcia do nowego sprzętu. Zdarza się także, że takie niełapliwe kotki udaje się złapać dopiero po 2–3 latach i kilku miotach kociąt wydanych na świat.
Jeżeli kotka jest już mocno wyczulona na klatki, kolejne częste próby mogą jedynie utwierdzać ją w przekonaniu, że miejsce karmienia stało się niebezpieczne. Lepiej wtedy odpuścić na jakiś czas i pozwolić, aby sytuacja uspokoiła się i wróciła do normy. I dopiero później przygotować nową strategię.
Bywa niestety również tak, że trzeba pogodzić się z tym, że mimo ogromnych starań danego kota po prostu nie uda się złapać. Łapanie nie polega na udowodnieniu za wszelką cenę, że jesteśmy sprytniejsi od kota.
NAJWAŻNIEJSZE WNIOSKI
- Przy bardzo trudnym kocie nie wykorzystuj szansy tylko dlatego, że się pojawiła. Wykorzystaj ją dopiero wtedy, gdy jest naprawdę dobra. Jedna spokojna, dobrze przygotowana próba jest warta więcej niż dziesięć nerwowych podejść.
- Doświadczenie w łapaniu kotów uczy pokory. Nie każda klatka zadziała, nie każdy plan się powiedzie i nawet osoba, która złapała setki kotów, może popełnić błędy.
- Najważniejsze, aby wyciągać z takich sytuacji wnioski. Przy wyjątkowo czujnej kotce cierpliwość jest częścią sprzętu równie ważną jak klatka czy przynęta.
- Czasem naprawdę trzeba odpuścić. Nie z obojętności, lecz właśnie dlatego, że zależy nam na tym, aby kolejna próba w ogóle się kiedyś pojawiła.
Czytaj również: Łapanie kotki z kociętami – najważniejsze zasady