Ośrodek Koteria – dlaczego jesteśmy wyjątkowi?

  • Koteria jest jedyną lecznicą w Warszawie, która za darmo kastruje wolno żyjące koty. Powstała dzięki ofiarności Pani Zofii Nowak, która w testamencie zostawiła sporą sumę pieniędzy. Od sierpnia 2012 dodatkowo rozpoczęliśmy działalność odpłatną w ramach której sterylizujemy koty i psy mające właścicieli.
  • Funkcjonujemy tylko i wyłącznie dzięki dobrowolnym wpłatom darczyńców, pozyskanym dotacjom i odpłatnej działalności pożytku publicznego.
  • Prowadzimy sprawozdania finansowe i jako jedyna z niewielu organizacji tego typu – pełną ewidencję przyjętych kotów.
  • Nigdy nie odmawiamy leczenia chorych, miejskich kotów, które trafią na kastrację.
  • Bezpłatnie (za kaucją) udostępniamy sprzęt do schwytania kota, służymy pomocą wolontariuszy i staramy się zapewnić transport do lecznicy.

Koteria funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki dobrowolnym wpłatom darczyńców, pozyskanym dotacjom i odpłatnej działalności pożytku publicznego.

Przedstawiamy zespół Ośrodka Koteria

Koterię założyła w 2009 r. i prowadzi Anna Wypych. W Ośrodku, od samego początku pracuje lekarz weterynarii Iwona Kłucińska-Petschl. Zatrudnionych jest też dwóch pielęgniarzy. To pod ich opieką są koty, które opiekunowie przywożą do kastracji.

Anna Wypych – pomysłodawca i kierownik ośrodka „Koteria”. W latach 2005-2007 kierowała pomocą dla opiekunów bezdomnych zwierząt w Fundacji Azylu pod Psim Aniołem, współpracowała z „Canisem”, Anną Wydrą i „Kocim Światem”. W domu z ogrodem prowadzi ośrodek dla kotów z białaczką czyli DeSKę.

Iwona Kłucińska-Petschl – kierownik gabinetu weterynaryjnego „Koteria”. Dyplom lekarza weterynarii otrzymała w 2000 roku a od 2003 współpracuje z organizacjami zajmującymi się bezdomnymi kotami, zwłaszcza w Warszawie. Od samego początku związana z Koterią.

Viera Choronovus – pielęgniarz w Ośrodku. Dołączyła do nas w 2019 roku. Świetnie się dogaduje z kotami. Rozumie kocie potrzeby, wybacza im humory i złe zachowanie. Zawsze ma czas by pogadać i pogłaskać podopiecznych.

Klaudia Mańkowska – pielęgniarz w Ośrodku. Pracuje z nami od lipca 2014 roku. Od kilku lat “Józkowa” (Schronisko dla bezdomnych zwierzat w Józefowie koło Legionowa) wolontariuszka. Poprzednio zajmowała się głównie psami, a swoją przyjaźń z kotami zapoczątkowała jej pierwsza kocia tymczasowiczka w październiku 2013. Od tamtej pory bacznie śledzi kocie zachowania, żeby zrozumieć co koty do niej mówią.

Pomagamy kotom miejskim. Możesz to zrobić razem z nami.

Wolontariusze i osoby związane z Koterią

Działalność Ośrodka przyciągneła wielu pełnych zaangażowania i pasji wolontariuszy. To osoby wyjątkowo ważne. W większości aktywni zawodowo, osiągający sukcesy na polu prywatnym jak i zawodowym. Swój wolny czas, bezinteresownie poświęcają na rzecz działań KOTERII.

Jeśli chcesz do nas dołączyć i misja Koterii jest Ci bliska zapraszamy do kontaktu z nami >> 

Pomagają nam

  • Marta Auerbach
  • Halina Czołoszyńska
  • Joanna Draszanowska
  • Olga Górska
  • Agnieszka Jaros
  • Reni Janicka
  • Anna Kaflik
  • Basia Kubiak
  • Ewa Lenc
  • Karolina Leszczyńska
  • Anna Maciejuk
  • Sylwia Makulska
  • Kasia Orzechowicz
  • Kata i Łukasz Sobczak
  • Marta Szerakowska
  • Paweł i Ola Trzaska-Rumiancew
  • Jagna Wypych

Graficy

  • Elżbieta Chojna – autorka graficznych projektów pierwszej strony Koterii, gadżetów, plakatu i ulotki. To rysunki jej kotów są rozpoznawalną wizytówką Koterii.
  • Marta Ludwiszewska ilustratorka, graficzka, współzałożycielka Pajka Studio. Projektuje dla Koterii grafiki, które można będzie zobaczyć na kubkach, koszulkach, miseczkach i innych koteryjnych gadżetach.

Wirtualni wolontariusze

  • Joanna Tarnowska – kierująca zespołem wirtualnych wolontariuszy
  • Grupa wirtualnych wolontariuszy (Iwana, Ewa, Marta, Justyna, Dorota, Irek, Kamila) – wrzucają na portale internetowe ogłoszenia o kotach do adopcji

Zofia Nowak – fundatorka Ośrodka Koteria

(1924-2008)

Ośrodek “Koteria” mógł powstać dzięki jednorazowej darowiźnie Zofii Nowak dla Fundacji. Inaczej nie było by pieniędzy na wynajęcie, remont, urządzenie lokalu i podjęcie działalności. A więc i realnych szans na dotacje i darowizny, pozwalających go dalej utrzymać.

Zofię Nowak poznaliśmy kilka lat temu, gdy po śmierci męża zostały jej tylko zwierzęta. Prowadziła dom tymczasowy, przygarniała, leczyła i szukała domów dla kotów. Najpierw to głównie ona pomagała innym. Wiosną 2008 r., gdy stan jej zdrowia znacznie się pogorszył, sama już wymagała pomocy.

Przed śmiercią podarowała Fundacji oszczędności swego życia i zapisała w spadku segment w Falenicy, gdzie mieszkała.

Z panią Zofią kontaktowaliśmy się najpierw głównie w sprawach kocich. W drobnej staruszce, której wychodzenie z domu sprawiało już trudność, odkryliśmy z czasem fascynującego człowieka o ujmującej osobowości i nieprzeciętnej wiedzy.

Zofia Nowak (z domu Schulc) urodziła się 14 kwietnia 1924 r. w Warszawie. Tuż po wojnie studiowała chemię na Politechnice Wrocławskiej, po ukończeniu której rozpoczęła karierę naukową. Pracowała w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie i Instytucie Badań Jądrowych w Świerku, gdzie uzyskała tytuł dokora habilitowanego. Specjalizowała się w materiałach pędnych i przerobie wypalonego paliwa jądrowego. Była autorką dziesiątków prac naukowych i szeregu patentów.

W 1951 r. wyszła za mąż na Macieja Nowaka, naukowca, z którym razem pracowali. Małżeństwo Nowaków było bezdzietne. Jako dobrze sytuowani naukowcy mogli realizować swoją pasję życiową, jaką były podróże po świecie i wspinaczka wysokogórska. Dom Nowaków w Warszawie-Falenicy pełen był książek naukowych i podróżniczych, własnych amatorskich obrazów a z czasem także psów i kotów.

Potem zrozumieliśmy, że to właśnie zachłanna otwartość na świat i otoczenie była tym, czym tak ujmowała nas pani Zofia. Zachłanność w tym, by aktywnie “być” a nie “mieć”. Nawet wtedy, gdy już przytłaczał ją wiek i stan zdrowia. Rozdawała swoją emeryturę, przyjmowała podrzucane jej chore koty i bardziej przejmowała się zdrowiem innych niż swoim. Gdy nauczyliśmy ją, by telefonowała do nas w najdrobniejszych nawet sprawach wymagających pomocy, korzystała z tego chętnie dla kotów i dla swoich znajomych, ale krępowała się prosić o pomoc dla siebie.

W lipcu 2008 r. pośliznęła się i upadła z powodu wody rozlanej z psiej miski. Złamana kość udowa stanowiła poważny problem, bo lekarze bali się operować, ze względu na stan jej serca. Zbuntowana pobytem w szpitalu, usilnie zabiegała o operację. Podobno przekonała lekarzy ostatecznie tym, że jest samotna i w razie czego nie grożą im żadne roszczenia …

Operacja się udała, została wypisana ze szpitala i rehabilitacja była już na dobrej drodze, gdy nasiliły się kłopoty z sercem. Nie pomogło już wszczepienie rozrusznika, zmarła 18 października 2008 r. w Instytucie Kardiologicznym w Aninie. Spoczywa na warszawskich Powązkach – kwatera 296, rząd 5, grób 20 – grób jest w drugim rzędzie, tyłem do ścieżki.